Lawendowe zakupy i… miła niespodzianka

IMG_0303

Zabierając się za produkcję własnych środków do utrzymania domu w IMG_0303czystości wiedziałam, że wysoko na liście potrzebnych rzeczy plasuje się naturalny olejek eteryczny.

To oczywiste, że wysprzątany dom ładnie pachnie, więc dlaczego nie miałby pachnieć naturalnie, skoro natura wyposażyła nas w tak piękne wonie? Wiedziałam, że podstawą moich produktów czyszczących będzie ocet, który przed wyschnięciem nie za smacznie pachnie, a po wyschnięciu nie pachnie wcale, więc postanowiłam wzbogacić jego zapach olejkiem eterycznym.

Przed zakupami przeczytałam, że trzeba bardzo uważać na podróbki naturalnych olejków eterycznych, sprzedawanych po wysokich cenach, które tylko udają całkowicie naturalne produkty. Doradzono mi, aby kierować się dwoma wyznacznikami. Po pierwsze: składem – tylko jeden składnik, naturalny, najczęściej podawany po łacinie. Po drugie: miejscem produkcji, które powinno być wyróżnione na opakowaniu.

Ruszyłam na zakupy. Drogerie i supermarkety odpadły od razu – składniki na opakowaniu mówiły, że produkt nie ma wiele wspólnego z naturą.

Wiedziona głosem wytrawnego poszukiwacza unikatów trafiłam do TKMaxxa. I co? I mam!

Oto on:

IMG_0300

Czy punkty zostały zrealizowane?

Skład: 100% Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil – odhaczony

Miejsce produkcji: Nowa Zelandia – odhaczony

IMG_0301

Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że oprócz wypełniania mi domu pięknym zapachem podczas sprzątania, olejek sprawdzi się też doskonale w formie roztworu do masażu, kąpieli, a nawet pod poduchę, aby się lepiej spało. Kiedy jednak dokopałam się do listy właściwości zdrowotnych olejku z lawendy, nie wierzyłam własnym oczom.

Bardzo się cieszę, że go odkryłam i bardzo żałuję, że tak późno.

Wiecie, jak pięknie pachnie lawendowy dom? 🙂

 

 

Dodaj komentarz