Sposób na powieki, których żaden cień się nie trzyma

Weekend

Witajcie!

Po kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu walkach z cieniami do powiekpogodziłam się z faktem, że nie są one dla mnie. Rolowanie w załamaniu powieki po dwóch godzinach było u mnie zawsze na porządku dziennym. Zniechęcona schowałam cienie głęboko do szuflady i raz po raz przy porządkach smętnie spoglądałam na piękne szklane opakowania.

Miesiąc temu zaczął się sezon wesel. Obejrzałam kilkanaście tutoriali makijażowych i w każdym z nich cienie do powiek były punktem obowiązkowym. Moja ambicja została poruszona do tego stopnia, że postanowiłam powalczyć. Odwiedziłam najbardziej znane portale makijażowe w kraju i poszukałam wskazówek tam.

I wiecie co? To był strzał w dziesiątkę! 🙂 Znalazłam receptę na rolujące się cienie. Co prawda zalecano stosowanie albo jednego produktu albo drugiego, ale dla lepszego efekty postanowiłam je połączyć i… ostatnie dwa wesela od rana do nocy przetańczyłam z pięknymi powiekami. Ba, trudno mi było zmyć cienie nad ranem (a były w idealnym, nienaruszonym stanie).

A oto moje trzy kroki do pięknych cieni aż po świt.

Baza pod cienie – Inglot. Ma delikatny kolor jaśniutkiego podkładu i wystarczą dwa milimetry, aby pięknie ją położyć na obu powiekach. Trzyma się rewelacyjnie i fajnie pachnie 🙂

IMG_0507

Cień w kremie – Color Tattoo – Maybelline – nr 93 – Creme De Nude

IMG_0504

 

 

 

 

 

 

 

 

Cień w kremie – Color Tattoo – Maybelline – nr 98 – Creamy Beige

IMG_0505

Oba cienie nakładałam palcami. Mają konsystencję masła i bardzo delikatny ładny zapach, prawie niewyczuwalny. Rozsmarowują się bez problemu i zostają w takiej formie aż zadecydujemy z micelkiem, że czas na nie 🙂

Po nałożeniu wszystkich produktów uzyskuje się przepiękny naturalny efekt. Ponadto, baza z Inglota rewelacyjnie podbija kolor cieni, więc mimo, że oba są bardzo delikatne, makijaż zyskał na głębi. Osiągnęłam wymarzony efekt za pierwszym podejściem, a moja szuflada ma lżej, bo cienie (nawet te sypkie) bardzo dobrze się trzymają Inglotowej bazy, tak więc nadrabiam stracony czas i blenduję z radością.

Win!

Dodaj komentarz