Eat that frog!

frog-1591901_1280

Jeśli myślicie, że właśnie siedzę w Paryżu nad talerzem żabich udek i nakłaniam się po angielsku do konsumpcji tego przysmaku, to… nie tym razem. Fakt, różnie ze mną bywa i czasem z dnia na dzień znajduję się w jakimś dziwnym miejscu na świecie na nieplanowanej jednodniówce, ale teraz piszę z kanapy wśród kumkania swoich myśli.

To o co chodzi z tymi żabami? W krajach anglojęzycznych zwykło się mówić „Eat that frog”, jeśli ktoś ma przed sobą trudne/niekomfortowe/nudne zadanie do wykonania i broni się przed nim rękami i nogami. Owo zadanie jest właśnie tą żabą, którą zaleca się zjeść i to najlepiej od razu na śniadanie. Żeby było z głowy. Żeby nie kumkała. Żeby za nami nie skakała. Żeby nie siedziała nam na głowie podczas snu. Zaleca się zjedzenie żaby tuż po wstaniu/obudzeniu się/dotarciu do pracy – wtedy, gdy tylko pojawią się ku temu warunki. Odradza się zwlekanie, przekładanie żaby na później i odpychanie jej. Żaba i tak do Was wróci. To jest Wasza żaba. Nie moja, nie Waszego szefa, tylko Wasza.

Niestety, jeśli nawet połkniecie z mniejszym lub większym trudem jedną żabę, prawdopodobnie za kilka dni frogs-1274770_1280przypląta się do Was żaba-siostra, albo żaba-brat owej żaby i też będzie podskakiwał(a) w ekscytacji, czekając na konsumpcję. Dlaczego mówię o tych kolejnych żabach? To jest bardzo istotne. Gdy nie zjecie na czas Waszej teraźniejszej żaby, dołączy do niej kolejna. Gdy dwie będą skakać i czekać, najprawdopodobniej pojawi się też trzecia. Żaby jak magnesy – przyciągają kolejne. Wyobrażacie sobie po kilku tygodniach ten żabi chór skaczący koło Waszej głowy i kumkający w żabim języku swoje rechotliwe przeboje? „Do za… szaleństwa jeden krok, jeden jedyny krok, nic więcej.”

Życzę Wam zatem smacznego i udanych podskoków za Waszymi żabami! Ja mam ich już tyle, że mogę stworzyć żabie radio, więc zabieram się niezwłocznie za swoje!frog-897420_1280

 

Dodaj komentarz