O puzzlach i magnesach. Czyli o nas.

puzzle-673250_1280

Należę do osób, które lubią czasem usiąść wieczorem pod kocem z kubkiem herbaty w ręku i przeanalizować to, co dzieje się dookoła. Ostatnio dość często myślę o kontaktach międzyludzkich i o tym, dlaczego zazwyczaj po kilku minutach rozmowy (a czasem nawet szybciej) wiem, czy kogoś polubię i będę z nim chętnie spędzać czas, czy raczej zostaniemy na neutralnym gruncie i nie będziemy sobie przeszkadzać.

 

Niesamowite dla mnie jest to, jak często to moje „przeczucie” się black-footed-ferrets-967192_1280sprawdza. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że gdy usłyszę „klik” w głowie, gdy kogoś nowego poznam (klik = relacja jest obiecująca), zmienia się moje nastawienie do tej osoby na bardziej otwarte i zachowuję się w stosunku do niej zupełnie inaczej niż w stosunku do kogoś, przy którym żadnych „klików” nie słyszę. Z tego też zapewne wynika dalsza trajektoria znajomości.

 

 

Kilka dni temu czekałam na spóźniony pociąg. Podeszła do mnie dziewczyna i zapytała, czy już jechał taki a taki pociąg. Gdy usłyszała, że nie i że też na niego czekam (nawet stacja docelowa ta sama), wyciągnęła do mnie rękę, przedstawiła się (imię takie samo jak moje) i zaczęła opowiadać o swoim dniu. Po kilkunastu minutach stwierdziła, że to dziwne, że jest tak otwarta i że mnie przeprasza za swoje gadulstwo. Do tego momentu zdążyłyśmy już sobie opowiedzieć życiorys z ostatnich 5 lat. Pociąg przyjechał. Wsiadła ze mną do wagonu i przez kolejne 45 minut rozmawiałyśmy ze sobą tak swobodnie, jak byśmy znały się kilka dobrych lat. Na końcu naszej podróży obie doszłyśmy do wniosku, że to chyba podobieństwa przyciągają ludzi do siebie (spokojnie, nie mówię tu o stacji docelowej i imieniu) i że chyba tak jest, że niektórzy po prostu pasują do naszej życiowej układanki i trzeba tych ludzkich puzzli nieustannie szukać. Jak widać – mogą być wszędzie, a czasem same nas znajdują 🙂connect-20333_1280

A tak na koniec – życie bez innych ludzi wydaje mi się być w tej chwili niewyobrażalnie smutne. Wszyscy wiemy jak wygląda jeden fragment układanki leżący samotnie na stole. To tylko wycinek czegoś większego, piękniejszego. Dopiero po połączeniu z całością możemy podziwiać jego piękno. Najgorzej jednak, gdy mamy już prawie całość, a kilku puzzli nam brakuje. Ostrożnie, ale.. otwierajmy się na drugiego człowieka i pomału (i bardzo starannie) dokładajmy puzzle do naszej układanki.  old-age-957492_1280

Dodaj komentarz