Babska sztama

girls-846999_1280

Post jest skierowany przede wszystkim do kobiet. Dziś będzie o nas – o babkach, dziewczynach, żonach, matkach, przyjaciółkach.

Ostatnio diametralnie zmieniło się moje spojrzenie na relacje damsko-damskie i jest mi z tym o wiele lepiej.

Od początku zatem.

KOMPLEKSY

Osoby, które zmagają się z kompleksami, niezbyt dobrze reagują na ludzi ich zdaniem ładniejszych, lepszych itp. Jeśli są to kobiety (po jednej i po drugiej stronie – i o tym będę pisać), tym gorzej. Małe ukłucia zazdrości, obniżające się poczucie własnej wartości, chęć zamknięcia w czterech ścianach albo wizje wykupienia wszystkiego z najlepszych butików, aby tylko dorównać spotykanym ideałom mogą stać się codziennością. Codziennością, która pomału zjada i wypala człowieka od środka. Jeśli takie nastawienie utrzymuje się zbyt długo, kobiety mogą reagować „alergią” na inne kobiety i zacząć obawiać się spotkań w damskim gronie, jeśli nie mają pomalowanych paznokci, ładnej torebki i przynajmniej jednej nowej sztuki odzieży na sobie.

Do czego to prowadzi? Do wyścigów drogeryjno-butikowych. Do przewartościowania spotkań ze znajomymi kobietami. Do całkowitej utraty radości z takich wydarzeń i w ostateczności do samotności.

Czy głównym motywem tutaj jest zazdrość? A może faktycznie niskie poczucie własnej wartości? Albo kombinacja jednego i drugiego?

Cokolwiek to by nie było – trzeba (!) z tym skończyć.

RELACJE DAMSKO-DAMSKIE

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak wielkim bogactwem dla kobiet są… inne kobiety!

Kto najlepiej zrozumie kobietę?

Oczywiście – inna kobieta. I to niekoniecznie mama, czy babcia. Rówieśniczki są w tym bardzo dobre, a nawet czasem lepsze. Jeśli więc odwracamy się od nich, żywiąc się zazdrością, tracimy bardzo cennego doradcę i być może… przyjaciółkę na całe życie.

Od jakiegoś czasu dużo czytam o relacjach damsko-damskich, trzymaniu sztamy i o kobietach, które warto naśladować. I wiecie co? Dużo w tym wszystkim racji.

ZMIANA PERSPEKTYWY

Spróbujmy zmienić perspektywę i potraktować piękną, mądrą kobietę nie jako obiekt zazdrości, ale jako wartościową istotę, od której możemy się czegoś nauczyć. W tym momencie zaczynamy się otwierać i teraz taka kobieta staje się dla nas źródłem inspiracji i bodźcem do ruszenia się z czterech ścian. Uwaga na pułapkę – nie chodzi o „małpowanie”, naśladowanie i bieg do drogerii po te same kosmetyki. Chodzi o poszukiwanie najlepszej wersji… siebie. Siebie i tylko siebie. Ta kobieta nigdy nie będzie mną, a ja nigdy nie będę nią. Zakup takich samych ciuchów i używanie tych samych perfum nie zapewni mi tego, co tak w niej cenię i podziwiam.

To ja muszę zastanowić się nad tym, co w niej tak cenię i dlaczego postrzegam ją, jako kogoś wyjątkowego i wartościowego (raczej nie będzie to nowy zegarek i tusz do rzęs).

Być może okaże się, że jest to pewność siebie, wyprostowana sylwetka, uśmiech. Być może pięknie posługuje się polszczyzną. Być może to optymizm, od którego aż promienieją jej oczy.

DWA WYJŚCIA

Jeśli już to odkryjemy, mamy dwa wyjścia.

Stare wyjście – zacząć marudzić, narzekać i obwiniać się, że nie jestem taka piękna, wystarczająco elokwentna i że na pewno nie mam tylu powodów do radości. A tym samym kumuluje się w nas znana nam zielona pani zazdrość, która okrutnie uprzykrza nam życie.woman-1246267_1280

Nowe wyjście – pomyśleć, co możemy zrobić, aby częściej się uśmiechać, chodzić wyprostowaną i poznać kilka nowych wyszukanych słów 🙂 I… zrobić to! Jeszcze podziękujecie sobie za tę decyzję!

W POSZUKIWANIU INSPIRACJI…

Wiecie, że dzięki wybraniu wyjścia numer dwa zaczniecie dużo lepiej traktować nie tylko siebie, ale także otaczających Was ludzi? Zaczniecie lubić inne kobiety, choćby z tego względu, że są zadbane i możecie się od nich czegoś nauczyć. Zaczniecie częściej je zauważać i to nie po to, aby zjadała Was zazdrość, jak to miało miejsce do tej pory, ale po to, żeby się zainspirować i znów coś podpatrzeć 🙂 Część z nich pewnie nawet nie wie, że ich uśmiech może być dla kogoś inspiracją. Może nawet Wy byłyście już taką inspiracją dla nieznajomych w pociągu/tramwaju/kolejce w sklepie. Jak Wam z tym? Prawda, że lepiej być pozytywną inspiracją niż obiektem zazdrości?

EFEKT?

Rozwijaj się, szukaj, inspiruj i zerwij z zazdrością. Raz, a dobrze. Wszyscy Ci za to podziękują. Twój partner, jeśli go masz („a co Ty taka zmotywowana, Słonko?”), Twoje dzieci (zyskując spokojniejszą, bardziej uśmiechniętą mamę), Twoi znajomi („ale się ostatnio radosna zrobiłaś! wyskoczymy gdzieś na weekend?”) i przede wszystkim Ty. Ty podziękujesz sobie najlepszą wersją siebie.
best-friends-381984_1280

 

6 Comment

  1. Bardzo fajny post 🙂 Nie rozumiem tego, że można siedzieć i zazdrościć zamias ruszyć d… i coś zmienić 🙂

    1. BananaMama says: Odpowiedz

      Można, bo tak jest łatwiej 😉 Ale czy o to chodzi w życiu? 🙂

  2. Bardzo inspirujący post ,daje do myślenia.

    1. BananaMama says: Odpowiedz

      Cieszę się, dzięki Julito! 🙂

  3. Ano, nie od dziś wiadomo, że kobiety, które tak mocno zarzekają się o preferencjach męskiego towarzystwa, to kobiety, które jakiś tam problem ze sobą mają 🙂 Oczywiście, można woleć określone towarzystwo, ale bez przesady. Równowaga jest bardzo ważna i tak jak mężczyźni potrzebują klasycznie, czasu z kumplami, meczu, piwa, gadki o kobietach, tak samo kobiety potrzebują innych kobiet. Warto walczyć z patrzeniem na siebie jak wzajemną konkurencję, a dostrzec trochę innych korzyści 🙂 I pracować nad własną pewnością swojej wartości, której towarzystwo innych kobiet wokół nas nie psuje!

    1. BananaMama says: Odpowiedz

      A to jest czasem bardzo trudne dla kobiet, żeby dostrzec w innych kobietach przyjaciela i sprzymierzeńca, a nie wroga. Mądre wnioski, dzięki! :))

Dodaj komentarz