FOMO, JOMO, BUJO. joł.

office-620823_1280

Cieszyłam się jak dziecko na samą myśl, że mogę stworzyć wpis o takim tytule. Chodził za mną od kilku dni i nie potrafiłam się od niego uwolnić.

Temat bardzo mi bliski, odkąd otworzył się przede mną na dobre świat mediów społecznościowych, a w zasadzie odkąd postanowiłam się do niego aktywniej wedrzeć i pooglądać, co ma do zaoferowania.

Zobaczyłam m. in. trzy interesująco wyglądające dla lingwisty słowa/akronimy, mianowicie FOMO, JOMO, BUJO. Miłość od pierwszego wejrzenia/przeczytania (może to dziwne, ale są słowa, które uwielbiam i takie, których nie znoszę. Tak mam.).

Zaciekawiło mnie również to, co się za tymi gromadkami literek kryje. Pierwsze dwa dotyczą aktywności w Internecie i mediach społecznościowych. Ostatnie, czyli trochę mniej znane BUJO dotyczy organizacji życia/czasu/marzeń.

Zaczniemy jednak od FOMO i JOMO.

W Internecie spędzam ostatnio pół każdej doby (o ile nie 3/4) i nie wiem, gdzie jestem bardziej i gdzie jest mnie więcej – online w formie obrazków, pikseli i literek, czy offline w formie właściwej, ludzkiej, materialnej.

Czy wynika to może z FOMO?

FOMO = fear of missing out – obawa, że nie jest się na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, newsami, eventami, zdjęciami znajomych, plotkami – czyli całym internetowym śmietniko-skarbcem.

Dlaczego co 5 minut odświeżamy skrzynkę mailową, dłonie automatycznie wpisują „f”, gdy tylko otworzymy wyszukiwarkę, a palec sam już szuka ikonki Instagrama po zaświeceniu się ekranu telefonu? Czy to właśnie z powodu FOMO? Czy FOMO jest niebezpieczne? Czy FOMO jest normalne, czy raczej rodzi nam się kolejna choroba cywilizacyjna?

Nie wiem, z czego u mnie wynika potrzeba bycia online możliwie jak najczęściej, ale wiem, że takowa istnieje, bo doświadczam jej od poniedziałku do niedzieli, od świtu do zmierzchu.clock-650753_1280

Czy chcę z tym walczyć?

Długo nad tym myślałam. Poniekąd nie chcę, bo uwaga: boję się wypadnięcia z obiegu wirtualnej rzeczywistości, ale z drugiej strony czy nie warto być trochę bardziej „żywym” „tu i teraz”, fizycznie?

Z pomocą przychodzi nam moi Kochani JOMO.

FOMO zwalczaj JOMO! (radosna twórczość autorki nie zna granic.)

JOMO = joy of missing out. Jak tłumaczenie wskazuje, jest to radość z bycia nie na bieżąco. (Nie ma to jak skrajności. Uwielbiam skrajności.) W JOMO chodzi o to, żeby się odciąć. Wyciągnąć wtyczkę routera, wyłączyć telefon, schować laptop do szafy i celebrować chwile. W realu. O ile macie z kim. Jeśli reszta Waszych znajomych „choruje” na FOMO, to JOMO Wam raczej nie wyjdzie, chyba, że będziecie ich ciągnąć na „dobrą” (Waszą) stronę JOMO-mocy. Ale to będzie dość pracochłonne i pewnie frustrujące dla Was i dla Waszych znajomych.

Niemniej jednak, JOMO przynosi szybko bardzo wymierne korzyści. Żyjecie wolniej, bardziej świadomie, nie panikujecie, gdy wifi Wam znika albo pakiet internetowy się skończył, macie czas spokojnie zjeść i widzicie posiłek, a nie ekran (to jest gigaplus!). Dobrze widzieć, co się je, prawda?tea-556777_1280

Jeśli do tej pory nie słyszeliście o FOMO/JOMO, możecie pomyśleć, czy któreś Was dotyczy. A jeśli żyjecie pomiędzy jednym, a drugim i nie macie problemu z telefonem dzwoniącym w łazience i tabletem przygniatanym w łóżku, bo z nim zasnęliście, to brawa dla Was.

 

Czy chcecie jeszcze poczytać o BUJO?

Nie za dużo jak na jeden wpis?

Będę litościwa. O BUJO będzie kolejna notka.

girl-97433_1280

4 Comment

  1. Bardzo ciekawe ,pierwsze słyszę o tych pojęciach i zdecydowanie jestem FOMO 😉

    1. BananaMama says: Odpowiedz

      😀 Instagramy wciągają, cóż zrobić 😉

  2. Ja już doszłam do wniosku, że chyba nie ma co z tym walczyć… I tak czegokolwiek nie robimy, jesteś zmuszeni do ciągłego bycia… FOMO! : D Wyłączanie telefonu czy blokowanie fb na siłę wg mnie nie działa. Można sobie zrobić co jakiś czas weekend off itp., ale myślę, że taki naprawdę np. udany czas ze znajomymi lub inna aktywność same sprawiają, że o całym Internecie na parę godzin po prostu zapominamy. I to chyba w dzisiejszych czasach wystarczy 🙂 A w Internecie też można robić coś produktywnego i wartościowego (np. pisać bloga hehe)!

  3. Kiedyś byłam anty Fb, Instagramowa itp. Odkąd zaczęłam pisać do bloga to musiałam i chciałam i otworzyć się na social media i się zaczęło…:) Nie znałam FOMO JOMO i chyba tak było lepiej, bo teraz będę się stresować, że chyba za dużo siedzę przed komputerem. Jednak potrafię wyjść z domu bez telefonu i poczytać książkę papierową. Potem wracam do komputera i rzeźbię do 1 w nocy, bo lubię, a nie dlatego, że muszę. :)Czekam na bojo, buju czy jakoś tak;)

Dodaj komentarz