Komfortowo, czyli… zdrowo? Ciuch w ruch.

feet-932346_1280

Witajcie!

Od razu ostrzegam, że wpis zawiera sporo generalizowania, więc jeśli coś Was nie dotyczy, albo się z czymś nie utożsamiacie – cudownie! 🙂

Każdej z nas zdarzają się dni, gdy nie musi ruszać się z domu. Łóżko zostaje wtedy okupowane do późnej pory, obiad magicznie staje się też śniadaniem, szafa w ogóle nas nie interesuje, bo przecież dlaczego rezygnować z piżamy?!

Ja o tej piżamie właśnie zamierzam napisać.

Dlaczego? Bo za nami kolejny weekend, a to najczęściej weekend zachęca do ciuchowego, nie bójmy się tego słowa – lenistwa. Jakimś cudem wtedy na dzień lub dwa znika problem: „Nie mam się w co ubrać!” i paradujemy dumnie odziane w kotki/pieski/szarobure dresiaki. Jeśli są to koronki – nie ma tematu, ale jeśli jest to piżama, która obchodzi okrągłą rocznicę używania (5, 10. 15?!), temat zdecydowanie wymaga chwili refleksji i komentarza.alarm-clock-1191561_1280

Zastanówmy się na chwilę, jak czuje się istotka ubrana w dresy/piżamę i paradująca w niej dumnie przed całą rodziną, najczęściej jeszcze bez makijażu (ani ani) i w tapirze odpoduszkowym.

Ja doskonale wiem, jak taka istota się czuje, ponieważ zdarzało mi się nią być.

Możecie mi wierzyć, że takie soboty i takie niedziele były najbardziej bezproduktywnymi dniami w całym tygodniu. Dobrze by było, gdyby dały mi wytchnienie, odpoczynek i relaks. Nic z tych rzeczy.

Większość czasu unikałam lustra, zastanawiałam się, jak bardzo powyciągany jest mój dres i czy to aby na pewno zdrowe dla związku tak paradować w stanie saute. Na zastanawianiu się jednak kończyło i zaczynałam poniedziałek jako istota, która trochę zagubiła swoją tożsamość i trochę nie wie, jak się odnaleźć na nowo w eleganckim ubraniu. Czułam się nienaturalnie i było mi po prostu źle. Tak. Niekomfortowo. Chciałam wrócić do domu, przywdziać dres i zasiąść przed telewizorem. Zyskać kolejny bezproduktywny dzień, gdy nikt niczego ode mnie nie chce, a przede wszystkim mój mózg nie do mnie nie szepcze, że pora coś zrobić.

Na szczęście wiem, że nie każdy tak ma. Że dla wielu z Was piżamowa sobota to prawdziwy dzień relaksu i spa dla ciała i umysłu. Szczęściary.

Na mnie jednak piżamowe dni działały zupełnie odwrotnie. Nie potrafiłam się w sobie zebrać, zmobilizować do niczego konstruktywnego i weekend mi mijał w mgnieniu oka na nicnierobieniu.

A poniedziałek w dwójnasób „wynagradzał” mi weekendowe lenistwo bólem głowy, niezamkniętymi sprawami i natłokiem obowiązków z deadlinem „na już”.

Lenistwo czasem bywa produktywne, ale u mnie niestety nigdy jeszcze się takie nie okazało. Długo myślałam, czy nie wyrzucić dresów z szafy. Nie zrobiłam tego, bo czasem są jak wybawienie po długim dniu pracy. Miła miękka tkanina blisko ciała potrafi wyleczyć z jesiennej chandry. Byle nie była na ciele przez cały dzień, tylko od czasu do czasu na wieczór, na godzinę lub dwie, „na receptę”.

Kobieta, która o siebie dba, lubi swoje odbicie w lustrze i wie, że ubiór dopełnia jej wizerunek bardzo świadomie wybiera strój nawet na sobotę i niedzielę. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo ubranie wpływa na nasz nastrój, samoocenę, poczucie własnej wartości. Ja doskonale wiem, jak się czuję, mając na sobie dresy w sobotę, a mimo wszystko chętnie je zakładałam, albo zostawałam w piżamie. Raz na rok może to i zdrowo, ale jeśli co 2-3 tygodnie – cierpi na tym nasza kobiecość i cała nasza wizja samej siebie. A to przecież my jesteśmy swoim największym krytykiem. Po co go dokarmiać? I to jeszcze w dzień wolny?
pug-1210025_1280

 

3 Comment

  1. Taaak, dbanie o siebie nie musi mieć nic wspólnego z negatywnym wizerunkiem takiej osoby, której rzekomo tylko wygląd w głowie. Na człowieka składa się całość, a więc i wygląd – toteż dbanie o niego w każdym aspekcie jest jak najbardziej na plus, a jak ubieramy się w ciuchy ktore lubimy itp., to jesteśmy z miejsca o wiele bardziej pozytywnie nastawieni do dnia, ludzi itd. Same plusy! :>

  2. Ja dawniej miewałam takie „piżamowe” weeknedy. Nie zbyt dobrze to wspominam i wynikały z mojej słabej organizacji czasu. Pamiętam, że w poniedziałek w szkole czy później w pracy byłam jeszcze bardziej zmęczona niż w piątek.

    1. Bananove Love says: Odpowiedz

      O, właśnie o tym jest ten wpis 😉 O poniedziałkowym zmęczeniu życiem!

      Pozdrawiam! W poniedziałek! 😉

Dodaj komentarz