Aby wejść pod górę… trzeba napiąć mięśnie.

climbing-1148883_1280

Wszyscy lubimy, gdy w życiu pewne rzeczy przychodzą nam z łatwością. Dlatego z wdzięcznością spoglądam na moją zmywarkę, pralkę automatyczną i odkurzacz, gdyż wiem, jak zmieniłoby się moje życie, gdybym musiała obejść się bez tych udogodnień, ile czasu spędzałabym dodatkowo na wypełnianiu domowych obowiązków i jak bardzo uprzykrzałoby mi to codzienność (zgodnie z zasadą: do luksusu łatwo się przyzwyczaić i docenia się go dopiero wtedy, gdy się go traci). Nie muszę stracić tych wszystkich sprzętów, aby wyobrazić sobie, jak wyglądałoby bez nich moje codzienne życie. Jestem zatem ogromnie wdzięczna za to, co ułatwia i przyspiesza mi zabawę w bycie panią domu 🙂

Dzisiejszy wpis jest jednak o trochę innych osiągnięciach. Każdy z nas ma marzenia. Każdy z nas stawia sobie cele (a przynajmniej powinien). Każdy z nas wie, że czasem droga do osiągnięcia celu jest na tyle wyboista i kręta, że zapominamy o celu, zmęczeni podróżą. Możemy też wybierać drogi na skróty, ale one bywają zwodnicze i pełno na nich niespodzianek, niekoniecznie przyjemnych i przybliżających nas do celu.lens-1209823_1280

Wpis powstał w mojej głowie, gdy musiałam wspiąć się na wzniesienie. Nie było innej drogi. Mogłam albo zawrócić i nie dojść tam, gdzie chciałam, albo się postarać i wejść. Zdałam sobie wtedy sprawę, że ścieżka jest tak stroma, iż nie sposób podążać nią nie napinając mięśni. Momentalnie w mojej głowie pojawiła się analogia do celów bardziej abstrakcyjnych, do naszych życiowych celów. Bardzo trudno je osiągnąć, gdy brak nam motywacji. Trzeba napiąć mięśnie, spojrzeć na cel i z uporem do niego dążyć. Mogłam wchodzić na to wzniesienie kilka dni, ale groziło to przemarznięciem, głodem i zapewne koniecznością poddania się w ostatniej chwili, zawrócenia i poczucia porażki w głowie. Gdy brakuje nam motywacji i rozwlekamy kroki do osiągnięcia naszych celów w trakcie drogi ku nim, może się właśnie tak zdarzyć, że w pewnym momencie cel stanie się już dla nas nieosiągalny. Jak mówi jedno z moich ulubionych przysłów „no pain, no gain”. Zdecydowanie się z tym zgadzam.

Pomyśl teraz, Drogi Czytelniku, o tym, co w Twoim życiu jest takim wzniesieniem, na szczyt którego się wspinasz i które mięśnie musisz napiąć, aby się tam dostać. Skorzystaj z tej wizualizacji, aby zobrazować sobie swoje życie i zobacz, w którym miejscu jesteś i czy na pewno to właściwa ścieżka. Następnie rozplanuj krok po kroku mapę ścieżki, żebyś wiedział, którędy podążać i gdzie nie schodzić. A potem załóż wygodne buty, przygotuj się na niezłą harówkę i do dzieła.

Widzimy się na szczycie!

  road-1668916_1280

 

3 Comment

  1. Moim celem aktualnym jest zrzuceniem zbednych kg 😉 Od prawie 3 miesiecy regularnie 6 dni w tygodniu chodze na silownie i wyciskam siodme poty 😉 W sumie spinac miesnie i doslownie i w przenosni 😉
    Efekty juz sa widoczne ale to nie koniec mojej drogi !

    1. Bananove Love says: Odpowiedz

      Trzymam bardzo mocno kciuki za efekty i gratuluję determinacji! :)))

  2. Lubimy ale nie cenimy. Dzisiejszy konsumpcyjny tryb życia jest winny temu, że coraz więcej wartości się zatraca i to zarówno moralnych życiowych jak i tych edukacyjnych nawet. A prawda jest taka że można i jest fajnie, ale na dłuższą metę po prostu.. Nie warto. I może to przypal ale aż mi się po twoim wpisie nasuwa piosenka Climb Miley Cyrus :d

Dodaj komentarz