Dla siebie

pin-up-girl-1595489_1280

Mam wrażenie, że w naszym narodzie przyjęło się, że robienie czegoś dla siebie i tylko dla siebie jest odbierane z dużą dawką powściągliwości. Trochę nie wypada, trochę nie tak nas wychowano, trochę to dziwne, trochę egoistyczne. Mamy więc tendencję do spychania własnych potrzeb na drugi plan.

Innymi słowy: najpierw inni.

Najpierw śniadanie do szkoły w pudełko (a tak, obrać jabłko, bo przecież nie lubi ze skórą), wyprasowana koszula do pracy (miałam jeszcze umyć włosy, trudno, jutro), kolacja na 20:00 (czy to nie przesada kanapki dwa dni z rzędu), budzik na 6:00, żeby zdążyć ze śniadaniem (kurczę, tylko 5 godzin snu, jutro się wyśpię).

Mamy obraz kobiety jako takiego robocika, który biega pomiędzy innymi i dokręca im śrubki, zapominając o swoich, które dość mocno się już poluzowały (trudno, jutro). Wiecie, co się dzieje, gdy kilka takich śrubek wypadnie? Mam nadzieję, że nie wiecie, bo lepiej nie wiedzieć.

Mimo wszystko jednak godzimy się na robocikowy etat. Taka kultura, tak trzeba, tak się powinno. Czy aby na pewno?

Teraz daj sobie dziesięć minut i spisz na kartce to, co w ciągu ostatnich trzech dni zrobiłaś dla siebie. Tylko i wyłącznie dla siebie. Jeśli malujesz paznokcie z myślą o mężu, to ich tam nie wpisuj. Ma być tylko i wyłącznie dla siebie.

Gotowe? Jakie masz wnioski, gdy patrzysz na kartkę?

2 Comment

  1. Volant kiedyś napisał „Przede wszystkim, nie krzywdź siebie. A później dopiero innych.” I… tak to jest 🙂 Nie krzywdząc siebie, o wiele łatwiej jest mieć pozytywnych stosunek do całej reszty, w tym innych ludzi.

    1. Chciej Mniej says: Odpowiedz

      Ale trafne! :))

Dodaj komentarz