„Zadbajcie o siebie, bo jedną siebie macie”

girl-1867391_1280

Taka sentencja przywitała mnie dziś o poranku, kiedy na śniadanie znów chciałam zaserwować sobie pierniki. I cóż było robić… przesunęłam je na podwieczorek 😉

O dbaniu o siebie można pisać często i wiele. Wszyscy wiemy, że dbać o siebie trzeba, tak jak myć zęby i chodzić do pracy. Trzeba, czyli zazwyczaj niewielka (lub żadna) z tego przyjemność. Trzeba, czyli takie to trochę wymuszone. Trzeba, czyli trzeba wykombinować, jak tego uniknąć.

Zmieniamy więc tok myślenia z „trzeba o siebie dbać” na „można o siebie dbać”. Można – to wybór. Świadomy. Z wizją celu. Jeśli coś mogę, a nie muszę, to zmienia się diametralnie moje podejście do tej czynności. Nie kojarzy mi się ona z nakazem i brakiem efektu. Kojarzy mi się ze świadomym wkładaniem wysiłku w celu osiągnięcia określonego celu. Mojego celu. Dobrego celu.

Jedna z moich znajomych uczestniczy teraz w bardzo intensywnym kursie rozwijającym jej kompetencje, jako pracownika firmy. Co dwa tygodnie spotyka się z trenerami na całą sobotę i zapomina o świecie dookoła. Kurs, jak to kurs – bez fajerwerków. Jest jednak jedna rzecz, która sprawia, że chętnie bierze w nim udział. Na sam koniec dnia szkoleniowego mają spotkanie z kimś w rodzaju  coacha. Taka trochę grupowa terapia, aby ich pozytywnie nastroić na dwa tygodnie pracy. Coach daje im zadanie domowe, na którego realizację mają dwa tygodnie. Mogą je wykonać, ale nie muszą. Ostatnie zadania domowe brzmiały następująco:

  • Odpuść coś sobie
  • Spróbuj czegoś nowego
  • Zrób coś tak, jak byś był dzieckiem

Nie wierzyłam, gdy zaczęła mi opowiadać, jak wyglądała realizacja tych zadań w jej wydaniu. Gdy tylko zaczęła o tym mówić, widziałam, że te zadania pochłonęły ją do reszty i przyniosły wiele dobrego. Dawno nie opowiadała mi o niczym z taką pasją i zaangażowaniem. Ba, sama mam ochotę zainspirować się jej odkryciami i spróbować czegoś podobnego. Podsumowała na koniec, że nie pamięta, kiedy ostatnio pochyliła się na dłużej nad swoimi uczuciami, pragnieniami i swoim wnętrzem. Przy okazji obowiązkowego szkolenia w pracy odkrywa co dwa tygodnie kawałek siebie. Tylko pogratulować organizatorom pomysłu.

Co dla Ciebie znaczy dbanie o siebie?

Czy to spanie 9h co noc, dodatkowa półka na kosmetyki, owsianka na śniadanie? Czy może wino po pracy, relaks z książką i aromaterapia przy świecach?

Czy znajdujesz choćby 5 minut dla siebie każdego dnia?

 

Dodaj komentarz