Cienie – tylko na powiekach! Nigdy pod oczami

img_2456

Dlaczego krem pod oczy?

Prowadzę aktywny tryb życia. Dużo pracuję, często wpatruję się w monitorowe piksele, sporo czytam, lubię obserwować przyrodę. Zdarza się, że do późnej nocy siedzę przy świecach.

Wszystko to ma wpływ na kondycję skóry wokół oczu. Niestety od pewnego czasu zauważam martwiące mnie cienie pod oczami. Przyroda rzadko bywa niesprawiedliwa, więc tak – należało mi się 😉

Pierwszym krokiem, aby sobie z tym poradzić jest oczywiście przyjrzenie się swoim nawykom, ograniczenie czasu spędzonego przed monitorem, a także zadbanie o lepsze oświetlenie, gdy czytam. Nie pytajcie, jak wyglądały moje oczy po 40 minutach czytania w komunikacji miejskiej. Dramat!

Aby jednak załagodzić trochę objawy moich przyzwyczajeń z przeszłości, które objawiły się w szarej postaci na twarzy, postanowiłam sięgnąć po krem pod oczy. Zawsze uważałam ten kosmetyk za zbędny, bo nie mam suchej cery i nie odczuwałam nigdy dyskomfortu bez dodatkowego nawilżenia. Teraz jednak mam innego wroga do pokonania.

Mój wybór + obietnica producenta

Z cieniami pod oczami walczy ze mną Łagodzący krem pod oczy z Sylveco. Według producenta „chroni delikatną skórę, zmniejsza cienie i poprawia sprężystość”.

Skład

Chciałam, aby krem, który wybiorę miał możliwie najbardziej naturalny skład.

Prezentuje się on następująco: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Euphrasia Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Betulin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Lupeol, Oleanolic Acid.

Cena

Ja za opakowanie 30 ml (duża pojemność, jak na krem do oczu) zapłaciłam 32 zł. Kupiłam go w drogerii stacjonarnej w dziale z kosmetykami naturalnymi. Krem jest ważny przez 6 miesięcy.

Składniki ziołowe

To ekstrakt z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika.

Zapach

Jeśli wiecie, jak pachną kremy z Resibo, to ten krem pachnie podobnie. Producent sugeruje, że to formuła bezzapachowa, a ja wyraźnie wyczuwam ziołowe nuty. Nie przeszkadzają mi one jednak. Czuję się trochę jak na łące podczas aplikacji, albo jakby już nadeszła wiosna (na zewnątrz dziś minus 18 ;)).

Opakowanie i wydajność

Genialne! Doskonałym wyborem była pompka – czyściutko, wygodnie, sama przyjemność. Opakowanie jest białe, więc nie widać, ile produktu jeszcze mamy do dyspozycji, ale biorąc pod uwagę wydajność kremu – nie ma się czym martwić! Duży plus za wyjaśnienie składu w języku polskim dostępne na ulotce w pudełku.

Konsystencja + wchłanianie

Krem ma konsystencję bardzo delikatnego mleczka. Wchłania się dopiero po delikatnym masażu opuszkiem palca. Taki masaż mnie osobiście bardzo uspakaja, więc mam dodatkowe korzyści z aplikacji kremu.

Działanie

A teraz najważniejsze – czy widać efekty?

Stosuję krem dwa razy dziennie – rano tuż po oczyszczeniu twarzy i na noc. Rano nakładam cieniutką warstwę. Idealnie nadaje się pod makijaż, nie roluje się, dobrze się wchłania. Czasem mam wrażenie, że delikatnie ściąga mi skórę wokół oczu. W ciągu dnia nie odczuwam jego obecności pod oczami, nic się z nim nie dzieje, tak jak się wchłonął, tak działa 🙂

Na noc stosuję grubszą warstwę i nie wmasowuję kremu do końca. Budzę się ze świeżym spojrzeniem.

Podsumowanie

Zaczęłam traktować ten krem jako integralną część codziennej pielęgnacji. Przyzwyczaiłam się do ziołowych nut, widzę pozytywne efekty na buzi i mam nadzieję, że dalej będzie mi tak dobrze służył. Taka cena przy dobrej wydajności jest wg mnie adekwatna do działania produktu. Myślę, że na delikatne cienie jest to produkt idealny. Polecam wszystkim, dla których ważny jest skład kosmetyków.

1 Comment

  1. Uwielbiam tą firmę i kosmetyki naturalne ♡

Dodaj komentarz